GP Australii okiem Racingowca

23 marzec 2019

Nad Albert Park w Australii powoli opada już kurz po pierwszym weekendzie z Formułą 1 w tym roku. Nowy sezon mimo sporych zmian w zespołach i kolejnych modyfikacji w konstrukcji bolidów nie przyniósł na razie żadnych zmian w rywalizacji. Co zatem wydarzyło się w Australii, czego się nie spodziewaliśmy, a co poszło zgodnie z przewidywaniami?

Większa część uczestników naszego typera wskazała na zwycięstwo Lewisa Hamiltona, który po udanych kwalifikacjach zdawał się być murowanym faworytem do zajęcia pierwszego miejsca. Zamiast „Get in there, Lewis” usłyszeliśmy jednak radość Valtteriego Bottasa, który dość niespodziewanie po nieudanym poprzednim sezonie szybko objął prowadzenie i nie wypuścił go aż do mety. Do następnego wyścigu przystąpi z 26 punktami na koncie, gdyż do zwycięstwa dołożył także najlepszy czas okrążenia, za który to od tego sezonu przyznawany jest dodatkowy punkt. Czy to jednorazowa zamiana w Mercedesie, a może Fin ma chrapkę na powtórzenie sukcesu Nico Rosberga? Przekonamy się podczas kolejnych wyścigów. Wiemy natomiast, że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia. Valtteri również jest tego zdania, w wywiadzie po wyścigu przyznał, że na śniadanie jadł owsiankę. Przekażemy naszym kierowcom, po owsiance liczymy na jeszcze lepsze wyniki w nadchodzącym sezonie Formuły Student.

Przed sezonem usłyszeć można było opinie o sporej przewadze technicznej Ferrari. Nie wiemy czy były one nieprawdą. Być może Mercedes błyskawicznie nadrobił zaległości, być może nigdy ich nie miał. Prawdą jest, że byliśmy świadkami nijakiego występu włoskiego zespołu. Nie stwierdzimy czemu byli tak wolni. Kiedy o to samo zapytał Sebastian Vettel również nie otrzymał odpowiedzi…

Małe powody do zadowolenia może mieć Christian Horner – szef Red Bulla. Nowe silniki Hondy okazały się być całkiem solidną propozycją pozwalającą Maxowi Verstappenowi wyprzedzić oba bolidy Ferrari. To pierwsze podium dla Hondy od 2008 roku. Tyle szczęścia nie miał drugi kierowca Red Bulla. Nieudane kwalifikacje zakończone już na etapie Q1, oficjalnie przez błąd w strategii zespołu, nie pozwoliły na zdobycie punktu przez Pierre’a Gasly’ego, który ostatecznie utknął na 11 miejscu za Kvyatem.

Rozwód z Renault nie wyszedł więc Red Bullowi na złe. Za to rozwód z Red Bullem póki co nie przynosi zbyt dużych korzyści Danielowi Ricciardo. Australijczyk o weekendzie w swoim kraju chciałby pewnie jak najszybciej zapomnieć. Co prawda trudno stwierdzić, na którym miejscu ukończyłby wyścig gdyby nie przygody na starcie, ale ogólna forma Renault nie zwiastuje szans na walkę o zwycięstwo. Francuski zespół nie przygotował maszyny tak szybkiej jak wielka trójka. Obstawiamy kolejny sezon walki o 4 miejsce z Haasem i Racing Point.

Środek stawki w tym sezonie najprawdopodobniej kolejny raz będzie bardzo wyrównany, a do walki o miano „best of the rest” włączyć powinny się zarówno wspomniane wcześniej zespoły, jak i cała reszta (punktował Raikkonen z Alfy, Kvyat z Toro Rosso, bez punktów dla McLarena, ale ich tempo nie jest bardzo złe).

No, prawie cała reszta… Williams ponownie jeździ we własnej lidze. I mówimy tu bardziej o krakowskiej okręgówce niż Lidze Mistrzów. Jedynym pozytywem jest fakt, że w końcu zobaczyliśmy w wyścigu Roberta Kubicę, a jemu cały wyścig udało się ukończyć. Kłopoty z dociskiem, braki w częściach i niewystarczające przetestowanie bolidu będą dawać się we znaki jeszcze przez pewien. Nie o takim powrocie Roberta marzyli polscy kibice, ale pozostaje trzymać kciuki i wierzyć, że samochód znowu nagle zacznie jechać jak miało to miejsce pod koniec kwalifikacji. Robert, bądź czujny!

Po pierwszym wyścigu wciąż znamy więcej pytań niż odpowiedzi. Czekamy niecierpliwie na kolejne zmagania. Już teraz zapraszamy do drugiej odsłony typera – za dwa tygodnie Bahrajn. Stay tuned!

PS. Prawie byśmy zapomnieli. Hej Haas! Jeśli potrzebujecie pomocy, mamy tutaj w zespole wielu zdolnych mechaników. Jakieś koło przykręcić, rurkę przyspawać, wiecie… just sayin’ 😉

POZOSTAŁE POSTY